Kiedy miałem 14 lat poczułem największą stratę, umarła najważniejsza osoba w moim życiu, po prostu kiedyś w nocy obudził mnie telefon i dowiedziałem się, że jej serce nie wytrzymało, przestało bić, pikanie umilkło, po prostu. Jak sobie z tym poradziłem? nie pytajcie,bo sobie nie poradziłem, uciekłem w alkohol, nie miałem nikogo, osoby, które znam ponad 7 lat, odeszły, odeszły akurat wtedy, gdy to wszystko się wydarzyło, tak po prostu. Ojciec - nie mogę go tak nazwać, ale robię to z szacunku, również odchodził, oddalał się ode mnie,
stał się osobą, która jest kolejnym żulem pod sklepem.. W szkole sobie zupełnie nie radziłem, ledwo zdałem do następnej klasy, jednak pewnego dnia, przyśniła mi się matka. Usiadła obok mnie, popatrzyła i po chwili milczenia odezwała się.
- Danielku, musisz wierzyć, że będzie dobrze, nie ma innego wyjścia, musisz sobie poradzić, a kiedyś będzie dobrze, na pewno..- powiedziała.Ja oniemiałem, siedziałem i patrzyłem się na nią, gdy już chciałem coś powiedzieć, ona zniknęła, po prostu się rozpłynęła. Gdy się obudziłem czułem zapach jej perfum, czułem, że tu jest i że mnie pilnuje. Od tamtego momentu zmieniłem się, zmieniłem się dla niej...
stał się osobą, która jest kolejnym żulem pod sklepem.. W szkole sobie zupełnie nie radziłem, ledwo zdałem do następnej klasy, jednak pewnego dnia, przyśniła mi się matka. Usiadła obok mnie, popatrzyła i po chwili milczenia odezwała się.
- Danielku, musisz wierzyć, że będzie dobrze, nie ma innego wyjścia, musisz sobie poradzić, a kiedyś będzie dobrze, na pewno..- powiedziała.Ja oniemiałem, siedziałem i patrzyłem się na nią, gdy już chciałem coś powiedzieć, ona zniknęła, po prostu się rozpłynęła. Gdy się obudziłem czułem zapach jej perfum, czułem, że tu jest i że mnie pilnuje. Od tamtego momentu zmieniłem się, zmieniłem się dla niej...